Już stało się tradycją ,że z Gabrysią rezerwujemy soboty w naszej pracowni dla siebie . Jest to czas gdzie każda robi coś dla siebie z potrzeby duszy ;) . Pomijając wszelkie zamówienia i zgiełk minionego tygodnia . Zazwyczaj przynosimy coś dobrego do jedzenia . I przy lampce wina omawiamy plan na następny tydzień . Gabrysia w wolnej chwili szyje coś dla nas a ja upiększam naszą pracownię . W której ostatnio pojawiły się nowe komody . Kupione w bardzo okazjonalnej cenie za jedyne 100 zł od sztuki . Oczywiście w komisie . Przeszły już metamorfozę. No bo przecież nie była bym sobą . Ostatnio udało mi się również zakupić cudowne płótno w bezowe pasy . W prost je wielbię! . Podbiłam nim złota ramę w której znajdzie się już na dniach nowa kolekcja mojej retro biżuterii . Nie omieszkałam też obkleić nim starych tekturowych pudeł . Z satynową czarną wstążką wyglądają niczym z paryskiego butiku . Na koniec dodam , że moją nową pasją są toczki i wszelkie nakrycia głowy . Część kupuje w " Użiwanim " ( czytaj sklep z odzieżą używana ) . Ale też sama zakasałam rękawy do pracy i zamówiłam woalki z których powstały już pierwsze ozdoby . Oczywiście ciąg dalszy posta nastąpi w odpowiednim czasie . Gdzie uzupełnię go o dokładne zdjęcia komódek i moich nowych nabytków kapeluszowych :)


Tak jak obiecałam dorzucam zdjęcia komódek . Światło do zdjęć było dziś fatalne ale co tam ;)
Brakuje jeszcze napisów na ostatnich szufladach . Z racji tego , że jedna jest Gabrysi a druga moja to będą się tam znajdowac nasze imiona ;)