poniedziałek, 29 września 2014

Twórcze soboty

Już stało się tradycją ,że z Gabrysią rezerwujemy soboty w naszej pracowni dla siebie . Jest to czas gdzie każda robi coś dla siebie z potrzeby duszy ;) . Pomijając wszelkie zamówienia i zgiełk minionego tygodnia . Zazwyczaj przynosimy coś dobrego do jedzenia . I przy lampce wina omawiamy plan na następny tydzień . Gabrysia w wolnej chwili szyje coś dla nas a ja upiększam naszą pracownię . W której ostatnio pojawiły się nowe komody . Kupione w bardzo okazjonalnej cenie za jedyne 100 zł od sztuki  . Oczywiście w komisie . Przeszły już metamorfozę. No bo przecież nie była bym sobą . Ostatnio udało mi się również zakupić cudowne płótno w bezowe pasy . W prost je wielbię!  . Podbiłam nim złota ramę w której znajdzie się już na dniach nowa kolekcja mojej retro biżuterii . Nie omieszkałam też obkleić nim  starych tekturowych pudeł . Z satynową czarną wstążką wyglądają niczym z paryskiego butiku . Na koniec  dodam , że moją nową pasją są toczki i wszelkie nakrycia głowy . Część kupuje w " Użiwanim " ( czytaj sklep z odzieżą używana ) . Ale też sama zakasałam rękawy do pracy i zamówiłam woalki z których powstały już pierwsze ozdoby . Oczywiście ciąg dalszy posta nastąpi w odpowiednim czasie . Gdzie uzupełnię go o dokładne zdjęcia komódek i moich nowych nabytków kapeluszowych :) 




poniedziałek, 15 września 2014

Szkatułki książki

Materiały użyte do wykonania szkatułek to typowy recykling . Kawałki starej płóciennej zasłony . Reszta skóry z obiciówki starego krzesła i odrobina wyobrazni . Nie zawodny okazał się też grzebień który posłużył mi do zrobienia imitacji kartek w paście strukturalnej . 










czwartek, 31 lipca 2014

Szkatułka inaczej

Szkatułka a raczej herbaciarka przerobiona na szkatułkę . Rok temu  ją dostałam . A dopiero parę dni temu wzięłam ją w obroty . Jest inna niż te które do tej pory robiłam . Ze względu na połączenie płótna z farbami , okuciami i innymi pierdołami . Szczerze powiem , że jestem z niej dumna jak kolwiek mało skromnie by to zabrzmiało :) . Pamiętacie starą skrzynie od męża ? . Tą przerobioną na kufer w błękitne pasy . No to własnie od tego kufra pochodzi okucie z obecnej szkatułki :) . Na początku zastanawiałam się czy aby nie za duże . Ale po dłuższej chwili stwierdziłam , że jak dla mnie jest idealne . Środek szkatułki wykleiłam również płótnem . Jednak spód wydawał  się mało charakterny . I tu świetnie sprawdziła się stara podarta książka . Na górną - spodnią klapę szukam odpowiedniej grafiki . W głowie mam już pomysł .Zostaje sprawa przeniesienia tego do kompa i wydruku .Ale z dwa dni i się z tym uporam . I wtedy też ukaże jej środek . Póki co zostawiam to w tajemnicy  . Zaprezentuje  Wam też mojego manekina . Brak mu co prawda gorsetowych wiązań . Ale już dumnie stoi w pracowni . Jak znajdę chwilkę czasu to wystroje  go do końca







W przerwie miedzy szyciem a malowaniem  .... :)








wtorek, 29 lipca 2014

Stary barometr

A o to efekt tygodniowej pracy . Stary barometr . Trochę był pokiereszowany i nagryziony zębem czasu . Dół barometru był w całkowitej rozsypce . Połamany i jednym słowem bardzo wybrakowany . Posklejałam go i wypełniłam szczeliny pastą z pyłkiem drewnianym Dragonu . Fajnie scaliła całość i spowodowała , że po wyszlifowaniu nie ma śladu po pęknięciach czy posklejaniu . Nie obyło się bez preparatu do ściągania starych powłok . Pózniejsza praca to była już tylko czysta przyjemność :)  . Do reliefu użyłam konturówki do szkła . Konturówki te maja rzadsza konsystencje i cudownie się nakładają . Jedynie co nie polecam ich do małych reliefów . Zazwyczaj przy drobnych elementach zlewa się wszystko w całość  . No i nie mogło zabraknąć delikatnych podpalanych cieniowań zrobionych patyna przy użyciu prawie , że suchej gąbeczki . Na zdjęciu niestety widać je bardzo słabo . Całość zabezpieczyłam matowym woskiem Renesansu 










poniedziałek, 28 lipca 2014

Puszki i puszeczki :)


Jakiś czas temu w biedronce była fajna oferta na metalowe puszki . Z tego co pamiętam to  3 szt kosztowały chyba 12 zł . Więc pokusiłam się o  kilka takich komplecików . Część z nich pokazałam w poprzednich postach a resztę prezentuję dziś :) . W związku z tym , że ostatnio mam ciągotki do cukierniczych klimatów zwłaszcza tych rodem z paryskich dzielnic najlepiej lat 20 -tych . Postanowiłam z lekka nadać im taki klimat . Puszeczki stoją dumnie w kuchni skrywając domowe ciasteczka . Niebawem mam nadzieje zrobić własnoręczne czekoladowe praliny : ) .  Dla podtrzymania klimatu fajny kawałek . Sam wydzwięk wypowiedzianych słów po francusku wzbudza we mnie tak ogromne emocje jakbym kiedyś miała coś wspólnego z francją . A tęsknota tli się do dziś

MY  MINI WORLD  >> PARIS <<






Lawendowe słoiczki

Dzisiejsza notka będzie bardzo krótka gdyż padam ze zmęczenia . Od razu na wstępie zaznaczę , że słoiczki są nie moje . Ja tylko miałam okazje je przerobić dla pewnej Pani . W początkowej wersji były zwyczajne szklane z metalowymi nakrętkami . Jednym słowem móiąć bardzo nowoczesne . Jak dla mnie bez duszy i wyrazu . Niestety w dniu w którym je dostałam nie miałam aparatu przy sobie na pracowni . A  że czas naglił wzięłam się od razu do pracy . Dlatego pokażę efekt końcowy :) 


środa, 18 czerwca 2014

Zmiany , zminay i jeszcze raz zmiany :)

Ostatni czas zaowocował w nową przyjazń  co za tym pociągneło  zmiany w mojej - naszej pracowni . Napisałam naszej ponieważ od początku czerwca dziele ją z moją koleżanka Gabi . Która jest wspaniałą , zdolną i niezwykle kreatywną osobą . Wiec kochane moje się dzieje! . Kupa śmiechu i multum ludzi nas odwiedzających sprawia , że nawet przez 5 min nudno nie jest . Śmiejemy się z Gabi , że zaczniemy robić zapisy na posiedzenia u nas . I pomyśleć , że nasza przyjażń zrodziła się od klucza . Pamiętam jak dziś dzień , jak ktoś zapukał do drzwi mojej pracowni z pytaniem czy długo jeszcze będę pracować ponieważ jest jeden klucz od kraty wejściowej który trzeba zdać ochronie . No i gadka szmatka itp ... I od tej pory co szłam do siebie po drodze zachodziłam aby przywitać się z moją sąsiadką . Czasami bywało tak, że jedna z nas przestawała pracować. Bo w natłoku słów traciłyśmy poczucie czasu a dzień uciekał przez palce . Więc trzeba było położyć kres nieróbstwu i połączyć przyjemne z pożytecznym !!! . Zaproponowałam Gabrysi przeprowadzkę do mnie . I zgodziła się błyskawicznie . Tak więc NASZA pracownia jest teraz tym wymarzonym miejscem gdzie co dzień spotykają się kobiety z pasją i odwagą aby walczyć o własne marzenia i robić w życiu to co naprawdę się kocha . Mogę śmiało powiedzieć , że teraz to dopiero prawdziwe ATELIER powstało . Dopiero teraz spotykają się tu artyści  ci prawdziwi i ci przysłowiowi - imprezowi ;P . Nie obyło  się oczywiście  bez parapetówy . Zbitych kieliszków i rozlanego wina - Na szczęście rzecz jasna :) ! . Parapetówka była przy okazji świętowania sukcesu Gabrysi . Jakim był jej pokaz mody . No bo własnie zapomniałam z wrażenia napisać , że moja zdolną koleżanka pięknie szyje i projektuje . Co do mnie  to  od kilku dni ostro pracuje . Doprowadziłyśmy do ładu i składu porządki w naszym drugim domu i teraz można tu pracować . Krzesełko ze śmietnika o którym pisałam w poprzednim poście ciągle stoi nieskończone . W połowie weny dopadł mnie zwyczajnie kryzys i chęć zrobienia czego innego . Więc czeka cierpliwie na lepsze czasy . Ale tym czasem zrobiłam parę puszek które siedziały na półce mojego regału klika dobrych miesięcy . No cóż z nami artystami tak to bywa ...
Poniżej mała relacja z pamiętnej imprezki no i kilka fotek ostatnich prac 





Oczywiście to te zdjęcia cenzurowane ;P